Odwiedziło nas już: 135611 osób.
Skontaktuj się z nami
Witamy na stronie stowarzyszenie romów w polsce

Witamy na stronie stowarzyszenie romów w polsce

Przejdź do strony głównej

„Cygan ze strachu, Rom z dumy” - Katarzyna Marwicz w rozmowie z Marcinem Kołodziejczykiem, dziennikarzem tygodnika „Polityka”, nagrodzonym za tekst o Romach w Rumunii.

Daily news
main image

29 X 2009 r. w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów odbyła się uroczysta gala wręczenia nagród konkursu dziennikarskiego organizowanego przez Komisję Europejską w ramach kampanii „Za Różnorodnością. Przeciw Dyskryminacji”. Kategoria główna obejmowała artykuły poruszające problem dyskryminacji ze względu na religię, przekonania, niepełnosprawność, wiek, orientację seksualną, rasę lub pochodzenie etniczne. Nagrodę główną w tej kategorii zdobył Marcin Kołodziejczyk z tygodnika „Polityka” za tekst „Cygan ze strachu, Rom z dumy".

- Jakie były Pana odczucia w związku z wygraną?
- Oczywiście było mi miło. Ale byłem zdziwiony, że dostaję nagrodę od Komisji Europejskiej za tekst o tym, jak Unia Europejska stara się w typowy dla siebie, instytucjonalny sposób pomóc rumuńskim Romom, ale raczej jej się nie udaje. 
- Dlaczego tematyka romska jest Panu bliska?
 - Urodziłem się i wychowałem na warszawskiej Pradze. Mieszkało tam wiele romskich rodzin. Miałem romskich kolegów. Niby byli jednymi z nas - obywatelami dzielnicy, ale potrafili zachować odrębność i pielęgnować swoje rytuały. Potem, już jako dziennikarz Expressu Wieczornego, często pisałem o rumuńskich i polskich Romach w Warszawie - na przykład o osiedlu z dykty, które zbudowali koło mostu Syreny nad Wisłą.
- Co w trakcie pobytu w Rumunii zaskoczyło Pana pozytywnie, a co przeraziło?
- Rumunia to dla mnie zupełnie normalny, europejski kraj na początku drogi do dojrzałej gospodarki rynkowej. Bukareszt przypomina Warszawę z początku lat 90. - z całym tym wrzącym tyglem legalnych i podskórnych interesów, z jakąś skumulowaną potężną energią do działania, z dużym potencjałem na przyszłość. Rumuńska i polska prowincja są do siebie bardzo podobne. Nic mnie nie przeraziło. Nawet takie osiedla sklecone z byle czego widziałem już w wielu miejscach świata. Przykry to widok i świadczy o wielkim rozwarstwieniu społecznym - to jak zestawić pędzące bukareszteńską ulicą nowiutkie Porsche z przerdzewiałą Dacią wójta romskiego z Turdy - ale mam nadzieję, że z czasem sytuacja  zmieni się na lepsze.
- Czy widzi Pan szansę na zmianę sytuacji społecznej tej mniejszości?
- Tak. Z tym tylko, że to się nie stanie z dnia na dzień, ale będzie procesem rozłożonym na lata i pokolenia. Myślę, że na razie rumuńscy Romowie są celem zmasowanego ataku setek programów socjalnych i edukacyjnych, które im funduje Unia, rząd rumuński, a także mnóstwo organizacji pozarządowych. Kłopot w tym, że to programy niedostosowane do potrzeb i specyfiki mniejszości romskiej, a w dodatku wiele z nich zachodzi na siebie, przeszkadza sobie nawzajem, a w rezultacie po prostu nie działa. W przypadku Romów nie mówimy przecież o cywilizowaniu według jakiegoś ogólnoeuropejskiego standardu, bo taki nie istnieje, ale o walce z nędzą, analfabetyzmem i stopniowym angażowaniu narodu o korzeniach koczowniczych, do działań osiadłego społeczeństwa. Romowie to naród, który przetrwał w Europie wiele traum związanych z cywilizowaniem na siłę i dobrze by było, żeby to, co się teraz dzieje - ta po europejsku mówiąc inkluzja - nie była tylko kolejną traumą, a pozwoliła ludziom zachować ich godność. Tu nie zadziała na przykład amerykańska wizja, według której da się narzucić Irakowi zachodnią demokrację jako najsłuszniejszy system społecznej szczęśliwości - nie biorąc zupełnie pod uwagę różnic kulturowych, religijnych. Natomiast uważam, że do zmiany sytuacji społecznej rumuńskich Romów warto - zamiast zalewu unijnych programów - zastosować amerykańskie doświadczenia z inkluzją Afroamerykanów.

Wróć

Utrzymanie i bieżąca aktualizacja strony internetowej są dofinansowane dzięki dotacji przyznanej przez
Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji w ramach realizacji Programu na rzecz społeczności romskiej.