Odwiedziło nas już: 30407 osób.
Skontaktuj się z nami
Witamy na stronie stowarzyszenie romów w polsce

Witamy na stronie stowarzyszenie romów w polsce

Przejdź do strony głównej

Oświadczenie Stowarzyszenia Romów w Polsce w sprawie obchodów 65 rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz – Birkenau

Obrazek wydarzenia W tym tak uroczystym i ważnym dla całej ludzkości dniu, niezmiernie istotnym również dla społeczności romskiej, właśnie ta ostatnia ma powody, by czuć smutek z powodu odtrącenia i pominięcia. Nie tylko odmówiono jej przedstawicielom zabrania głosu w czasie uroczystości, ale, co zdecydowanie bardziej oburza i zdumiewa, nie pozwolono delegacji romskiej, reprezentującej byłych więźniów, złożyć zniczy pod pomnikiem.

A przecież zarówno jedno, jak i drugie było już swoistą tradycją, którą wraz z Muzeum wypracował Pan Romani Rose oraz Stowarzyszenie Romów w Polsce. Przez wiele lat walczyliśmy o upamiętnienie męczeństwa Romów i o to, żeby „zapomniany Holokaust”, jak często określa się koszmar ludobójstwa w odniesieniu do społeczności romskiej, przestał być zapomniany. Wydawało się, że odnieśliśmy w tej walce znaczące sukcesy. Wiele z nich – przy czynnej i życzliwej pomocy Państwowego Muzeum. Tym większe było moje rozgoryczenie i niedowierzanie, kiedy w tym roku, zastępując nieobecnego Romani Rose, próbowałem z organizatorami rozmawiać na temat zaistniałej sytuacji, jednak bezskutecznie. Znawcy dziejów Romów, nawet tych nie tak bardzo odległych, pewnie nie byliby zaskoczeni. Społeczność romska przez wieki musiała rozumieć ignorancję, obcesowość czy wreszcie pomijanie i zapominanie o niej. Zniesie więc także „ograniczenia czasowe” oraz brak swojej reprezentacji i możliwości zabrania głosu na obchodach 65 rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz – Birkenau. Tylko dlaczego po raz kolejny odmawia jej się miejsca tam, gdzie jej członkowie byli takimi samymi ofiarami, jak inny więźniowie obozu zagłady? Czy śmierć znaczącej części przedwojennej populacji Romów europejskich nie zapewnia tej grupie prawa do pamięci, prawa do czci i prawa do głosu? Dlaczego Romowie traktowani są jak ofiary drugiej, „gorszej”, mniej ważnej kategorii? Czy rzeczywiście nasze serca, sumienia i pamięć są tak selektywne i ograniczone, że nie ma w nich miejsca na hołd dla pomordowanych Romów? Romowie na całym świecie są marginalizowani niemal w każdej dziedzinie życia. To największa i najbiedniejsza mniejszość europejska, która ponadto nie ma ani swojego państwa, ani swoich władz. Wykluczanie Romów z ich własnej historii to zbrodnia przeciw pamięci ludzkości. Chcemy jednak wierzyć, że incydent z tegorocznych obchodów 65 rocznicy wyzwolenia Auschwitz – Birkenau więcej się nie powtórzy. Bo doświadczenie ludobójstwa i eksterminacji to nie tylko nasze wspólne dziedzictwo, z którego nikt nie został wykluczony, ale i nasza lekcja na przyszłość, nasz znak STOP przeciw okrucieństwu, zbrodni, agresji, dyskryminacji, ksenofobii i nienawiści. Bo obchody wyzwolenia obozu Auschwitz- Birkenau powinny łączyć narody, a nie je dzielić. Budować most,  a nie kreować przepaść. Nie wartościować nikogo, tylko upamiętniać wszystkich.

                                                                                                               Z poważaniem

                                                                                                            Roman Kwiatkowski


Poniżej przesłanie Edwarda Paczkowskiego nr obozowy 66 485, który z powodu bardzo złego stanu zdrowia nie mógł przybyć na uroczystości, jednak poprosił Stowarzyszenie Romów w Polsce o rozpowszechnienie jego świadectwa.

To było letnią porą. Na dwudziestym piątym bloku był magazyn z chlebem.
Wieczorem, krótko przed apelem, kiedy więźniowie schodzili się do obozu, inni więźniowie rzucali chleb przez okno i krzyczeli: hundert, hundert.
Raz nie trafili do okna i chleb upadł. Chwyciłem ten bochenek i uciekłem. A jeden z więźniów za mną. Gonił mnie. Złapał i chciał zaprowadzić do esesmana.
Całowałem jego ręce, żeby mnie puścił, ale tego nie zrobił. Mówił, że się boi, bo esesman widział, jak mnie złapał. W końcu doprowadził mnie do esesmana.
Odebrano ode mnie chleb, a esesman wyciągnął pistolet i kazał mi tańczyć. Strzelał pomiędzy moje nogi.
Pamiętam. Daję słowo honoru.
Strzelił mi w palec u nogi. Popłakałem się, bo bardzo mnie bolało. Rana zagoiła się dopiero po miesiącu. Musiałem z kulawą nogą iść do pracy. Lagerkapo przydzielił mi zamiatanie ulicy. Dał mi taczki i dużą miotłę.
Pewnego dnia, przed jedenastym blokiem, otworzyła się brama i wjechał samochód pancerny. Po jakimś czasie usłyszałem strzały. Patrzę, krew płynie. Rozstrzelali więźniów. Okropny widok. Wziąłem miotłę i zamiatałem tę ludzką krew do rynsztoka. Przepraszam już nie mogę...

Pamiętam to. Teraz mi się przypomniało. Otworzył okno, a ja tam stałem i rozmawiałem z nim, z moim bratem Mój brat, którego w 1944 roku zabrali do komory gazowej. 1944 rok. Tak, teraz mi się przypomniało. Mojego brata zagazowali. Hitlerowcy. Jezu kochany...
Trzy siostry, moja mama, tata, przywiezieni byli z Tomaszowa Mazowieckiego do Auschwitz, do Birkenau. Zostali straceni prawdopodobnie w 1944 roku. Razem z innymi Romami.

A gdy przyszło wyzwolenie, to ja się nocami zrywałem. Przez rok zrywałem się nocami. I krzyczałem: nie! nie! nie! I po polsku, i po niemiecku krzyczałem: nie! nie! nie bij mnie! nie bij mnie! Krzyczałem: nicht schlagen! nicht schlagen!
Przez rok czasu się zrywałem ze snu. Pamiętam to. Pamiętam. Zrywałem się nocami. A jak się zrywałem, to niekiedy się popłakałem...

Z ostatniej chwili:

W związku z nieuwzględnieniem obecności reprezentantów społeczności romskiej w programie obchodów 65 rocznicy wyzwolenia Auschwitz-Birkenau, Premier RP Donald Tusk wyraził głębokie zaniepokojenie zaistniałą sytuacją oraz zaprosił przedstawicieli Stowarzyszenia Romów w Polsce na spotkanie, aby omówić wspomniany incydent.
Członkowie społeczności romskiej nie tylko nie mogli przemówić podczas uroczystości, ale także nie pozwolono delegacji złożyć zniczy pod pomnikiem, upamiętniającym ofiary. Ponadto odmówiono Edwardowi Paczkowskiemu, jednemu z 4 żyjących byłych więźniów pochodzenia romskiego, którego cała rodzina została wymordowana, a który został uwięziony jako więzień polityczny (nie rozpoznano jego pochodzenia romskiego). Edward Paczkowski zwrócił się do organizatorów z prośbą, żeby przedstawiciele Stowarzyszenia Romów w Polsce odczytali na uroczystościach jego przesłanie, gdyż ze względu na zły stan zdrowia nie był w stanie na nie przybyć. Prośba jego spotkała się jednak z odmową.

Wróć